NIE TYLKO MARKETING
ALE I PASJA !
O mnie- zawodowo
Zawodowo e-commerce. Po godzinach trochę inaczej.
Od ponad 10 lat pracuję w e-commerce, ale nie zamykam się w jednym obszarze. Łączę sprzedaż, marketing, technologię, dane, zarządzanie i nowe narzędzia — dziś coraz częściej również sztuczną inteligencję i automatyzację.
Lubię wiedzieć nie tylko co działa, ale też dlaczego.
Dlatego w projektach patrzę szerzej niż na pojedynczy kanał, kampanię czy narzędzie. Interesuje mnie cały mechanizm: od produktu i potrzeb klienta, przez sprzedaż i marketing, aż po dane, procesy i wynik biznesowy.
E-commerce traktuję jako system naczyń połączonych
W codziennej pracy łączę strategię sprzedaży, rozwój sklepów internetowych, digital marketing, content, analitykę, marketplace, automatyzację i zarządzanie zespołami oraz partnerami zewnętrznymi.
Najbardziej interesują mnie projekty, w których można nie tylko „prowadzić e-commerce”, ale realnie go rozwijać: porządkować procesy, testować nowe rozwiązania, wykorzystywać dane do decyzji i budować model, który skaluje się razem z biznesem.
Lubię konkret, ale nie lubię działać na skróty
Dobra decyzja w e-commerce rzadko wynika z jednego narzędzia albo jednej kampanii. Najpierw staram się zrozumieć problem, potem dane i proces, a dopiero później wybierać rozwiązanie.
Dane przed intuicją
Intuicja pomaga zadawać dobre pytania, ale decyzje wolę opierać na danych, zachowaniu klientów i realnym wyniku sprzedaży.
Proces przed narzędziem
Nie wdrażam technologii tylko dlatego, że jest nowa. Najpierw musi być jasne, jaki problem ma rozwiązać i gdzie faktycznie usprawni pracę.
Wynik ma znaczenie
Lubię ruch, zasięg i dobrą kreację, ale finalnie interesuje mnie to, czy działania wpływają na sprzedaż, rentowność i rozwój biznesu.
Ciągle szukam lepszej drogi
E-commerce zmienia się zbyt szybko, żeby raz nauczyć się sposobu działania i trzymać się go przez kolejne lata. Testuję, uczę się i aktualizuję podejście.
Nie jestem przywiązana do jednego narzędzia ani jednego sposobu pracy. Jeśli pojawia się lepsze rozwiązanie, które upraszcza proces, daje więcej danych albo oszczędza czas zespołu — chcę je sprawdzić.
Na konferencjach e-commerce jestem stałym bywalcem
E-commerce zmienia się zbyt szybko, żeby śledzić go wyłącznie zza ekranu. Dlatego regularnie uczestniczę w konferencjach i spotkaniach branżowych poświęconych sprzedaży internetowej, marketingowi, technologii i AI.
Lubię wiedzieć, co w branży wydarzy się za chwilę
Konferencje traktuję jako część pracy, a nie oderwany od niej dodatek. To okazja do skonfrontowania własnych doświadczeń z tym, nad czym pracują inni e-commerce managerowie, marki, agencje i dostawcy technologii.
Szczególnie interesują mnie tematy związane z AI, automatyzacją, SEO, analityką, UX, omnichannel i nowymi modelami sprzedaży.
Najbardziej cenię te spotkania, po których wracam z konkretnym pomysłem, narzędziem albo rozwiązaniem, które mogę później sprawdzić na realnym projekcie e-commerce.
Nie dla smyczy i identyfikatora 😉
Nowe technologie, modele sprzedaży i sposoby wykorzystania AI często pojawiają się w branżowych rozmowach zanim staną się standardem.
Najciekawsze są dla mnie doświadczenia ludzi, którzy na co dzień rozwiązują podobne problemy w sklepach, agencjach i firmach technologicznych.
Nie kolekcjonuję prezentacji. Szukam rzeczy, które mogą usprawnić sprzedaż, marketing, analizę danych albo codzienną pracę zespołu.
E-commerce jest dla mnie branżą, której nie da się nauczyć raz na zawsze. Dlatego obok codziennej pracy z projektami regularnie wychodzę poza własny sklep, własne dane i własny zespół, żeby zobaczyć, w którą stronę zmierza cały rynek.





Z pasji do gór powstały Dwa Szatany w górach
Góry od lat są jedną z najważniejszych rzeczy poza pracą. Najpierw po prostu chodziliśmy po Tatrach i dzieliliśmy się tym, co zobaczyliśmy po drodze. Z czasem z tej potrzeby opowiadania o górach zaczął powstawać własny projekt, społeczność i marka.
Najpierw były góry. Reszta przyszła później.
Projekt zaczął się od Facebooka i zwykłej chęci dzielenia się miejscami, trasami i doświadczeniami z kolejnych wypraw. Bez wielkiej strategii, za to z autentyczną pasją do Tatr.
Z czasem wokół profilu zaczęła rosnąć społeczność, pojawiły się kolejne kanały social media, współprace, materiały video i coraz większe pomysły na to, jak pokazywać góry inaczej.
Dziś jestem współwłaścicielką marki Dwa Szatany w górach i nadal najważniejsze pozostaje to samo: chodzić, odkrywać i dzielić się górami z ludźmi, którzy czują podobnie.
Najpierw był Facebook
To tam zaczęliśmy publikować pierwsze materiały z wypraw i budować społeczność wokół gór. Dziś profil obserwuje już ponad 18 tys. osób.
Potem przyszły kolejne social media
Rozwijaliśmy nowe formaty, zdjęcia, krótkie video i kolejne miejsca, w których mogliśmy opowiadać o Tatrach i docierać do następnych odbiorców.
Filmy z Tatr w Move TV
Kolejnym etapem była współpraca z Move TV. Nasze materiały z Tatr zaczęły trafiać na ekrany w sieciach siłowni w całym kraju, dzięki czemu górski content wyszedł daleko poza własne kanały.
dwaszatany.pl
Blog pojawił się później jako miejsce na dłuższe opowieści, opisy tras, praktyczne materiały i projekty, których nie da się zamknąć w jednym poście.
O górach opowiadamy też poza internetem
Dwa Szatany to również spotkania i prelekcje górskie. Opowiadamy o własnych doświadczeniach z tras, miejscach, które szczególnie zapadły nam w pamięć, i o tym, co sprawia, że ciągle chce się wracać w Tatry.
Facebook
YouTube
Tik Tok
Zaczęło się od pasji. Potem przyszły liczby.
Dwa Szatany w górach rozwijały się organicznie — razem ze społecznością, kolejnymi wyprawami i nowymi pomysłami na pokazywanie Tatr. Po dwóch latach projekt zaczął osiągać skalę, której na początku zupełnie nie zakładaliśmy.
organicznych wyświetleń miesięcznie
Po dwóch latach trwania projektu osiągnęliśmy na Facebooku ponad 500 tysięcy organicznych wyświetleń miesięcznie — bez budowania zasięgu wyłącznie płatną promocją.
miast w Polsce
1 września 2025 roku, dzięki współpracy z Move TV, nasze filmy z Tatr trafiły do sieci siłowni w 60 miastach w Polsce. Górski content zaczął żyć także poza naszymi własnymi kanałami.
To był moment, w którym Dwa Szatany przestały być tylko profilem w social mediach. Projekt zaczął docierać do odbiorców także poza internetem i stał się marką, którą mogliśmy rozwijać w kolejnych kierunkach.
Tatry Słowackie to już trochę nasz drugi dom
Wracamy tam regularnie, znamy wiele tras z własnych przejść i mamy za sobą mnóstwo historii, które trudno zmieścić w jednym poście czy filmie. Dlatego równie chętnie opowiadamy o górach na żywo.
O górach najlepiej opowiada się z własnego doświadczenia
Tatry Słowackie znamy nie z przewodników, ale z kolejnych wyjazdów, podejść, zejść, zmian pogody, własnych błędów i tych momentów, dla których człowiek wraca w góry po raz kolejny.
Na prelekcjach nie próbujemy robić z siebie zawodowych przewodników. Opowiadamy o górach tak, jak sami je przeżywamy — o trasach, miejscach, trudnościach, emocjach i tym, co warto wiedzieć przed wyjazdem.
Szczególne miejsce zajmują u nas Tatry Słowackie. Spędziliśmy tam tyle czasu, że wiele dolin, schronisk i szlaków zaczęło być po prostu znajomych. Trochę jak drugi dom — tylko zdecydowanie wyżej.
Tatry Słowackie
Trasy, doliny, schroniska, szczyty i praktyczne doświadczenia z miejsc, do których regularnie wracamy.
Historie z gór
Pogoda, pomyłki, niespodzianki, trudniejsze momenty i sytuacje, których nie znajdzie się w opisie trasy.
Jak planować wyjście
Realne czasy, charakter tras, logistyka i rzeczy, które warto przemyśleć jeszcze przed wejściem na szlak.
Najbardziej lubimy spotkania, po których ktoś zaczyna planować własny wyjazd. Bo jeśli po naszej opowieści ktoś sprawdza mapę, szuka trasy i myśli „dobra, też chcę tam wejść”, to znaczy, że góry zrobiły swoje.
Jak już wchodzę w projekt, to naprawdę na serio
Lubię czuć, że marka, nad którą pracuję, jest trochę także moja. Dlatego zaangażowanie nie kończy się u mnie na zadaniach zapisanych w kalendarzu, dashboardzie czy backlogu.
Flagę firmy wniosę wysoko. Czasem dosłownie.
Jeśli identyfikuję się z marką, potrafię zabrać ją ze sobą znacznie dalej niż do biura. Na konferencję, wydarzenie branżowe, spotkanie czy nawet wysoko w góry.
Lubię być częścią projektu, a nie tylko osobą, która wykonuje swój zakres obowiązków. To oznacza zainteresowanie tym, co dzieje się w całym biznesie, szukanie nowych możliwości i naturalne reprezentowanie marki również na zewnątrz.
Firmowa flaga? Biorę.
Jeśli tylko jest okazja, chętnie pokazuję markę także poza klasycznym środowiskiem biznesowym. Czasem oznacza to wydarzenie. Czasem górski szczyt.
Konferencje e-commerce
Śledzę rynek nie tylko zza monitora. Konferencje i spotkania branżowe to dla mnie sposób na łapanie nowych kierunków, kontaktów i pomysłów, które później można przełożyć na projekt.
Nie tylko „mój dział”
Interesuje mnie, co dzieje się także poza własnym obszarem odpowiedzialności. Dobry e-commerce powstaje wtedy, kiedy ludzie rozumieją wspólny cel.
Zaangażowanie rozumiem bardzo prosto: jeśli pracuję dla marki, chcę mieć realny wpływ na jej rozwój i dobrze ją reprezentować — niezależnie od tego, czy akurat siedzę przy Excelu, jestem na konferencji, czy stoję gdzieś wysoko z firmową flagą.
